Nowy sezon Nalewkarski 2009 - otworzony!

Posted by Favita - styczeń 9th, 2009

Korzystając z przepisu naszego kolegi Konrada - znawcy nalewek i trunków wszelakich nastawiłam pierwszą w tym roku nalewkę - Benedyktynkę.

Aby otrzymać powyższą nalewkę należy przygotować trzy nastawy:

I nastaw:

800 ml spirytusu 95%, czas maceracji 14 dni

* 20 g melisy

* 10 g hyzopu

* 6 g korzenia arcydzięgla + 2g owocu

* 2 g kolendry

* 2 g mięty pieprzowej

* 2 g kłącza tataraku

* 2 g tymianku

* 2 g kardamonu

* 2 g goździków

* 2 g majeranku

* 2 g wanilii

* 2 g kwiatu muszkatołowca

* 2 g skórki  z cytryny

* 1 g cynamonu

* 1 g ketmii pizmowej

* 1 g gałki muszkatołowej

* 1 g mirry

* 1 g czarnej cejlońskiej herbaty

* 1 g jałowca

* 1 g aloesu

* 1 g arniki górskiej

* 1 g piołunu

* 1 g kurkumy

* 1  g kory sandałowca czerwonego

* 1g skórki z gorzkiej pomarańczy

 

II nastaw: 100 ml spirytusu 95%, czas maceracji 3 dni

* 0,30 g szafranu

III nastaw: 100 ml spirytusu 95%, czas maceracji 3dni

* 2 g kwiatu lawendy

 

Potrzebny zestaw ziół:

Po zakończonej maceracji trzy nalewy należy połączyć, dodać wodę, karmel, miód i koniak. Odfiltrować, schować i zapomnieć… najlepiej na trzy lata.

Kiedy wreszcie, po trzech latach przypomnimy sobie o naszej Benedyktynce,  czekają nas doznania smakowe nie mające sobie równych (mam nadzieję:)))

 

 

Pozdrawiam wszystkich nalewkowiczów w Nowym 2009 Roku życząc,

aby wszystkie nasze nalewki były balsamem na nasze troski i przenosiły nas w krainę spokoju, harmonii i uśmiechu.

 

Zima w Parparach

Posted by Favita - styczeń 5th, 2009

Nowy Rok przywitał nas prawdziwą zimą. Obudziliśmy się po Sylwestrowych szaleństwach - a tu biało dookoła. W nocy spadł puszysty śnieg, niczym cukiernik  posypał cukrem pudrem drzewa, drogi i domostwa. Ścisnął lekki mróz i Pani Zima wzięła we władanie całą okolicę…

 

 

 

 

 

 

Na górnym zdjęciu Kościółek w Parparach, na dolnym nad stawem na Gapiorach.

 

 

 

Do następnego spotkania w Parparach (już niebawem)

 

c.d o rybach…

Posted by Favita - grudzień 29th, 2008

Raz jeszcze powtórzę moją wariację ryby faszerowanej, a to tylko dlatego, że znikała ze świątecznego stołu w magiczny sposób:)))

Ryba faszerowana Favity

Składniki:

2 duże filety białej ryby (pstrąg, szczupak, sandacz, dorsz etc.),

4 dzwonki ryby różowej (najlepiej łosoś, ale niekoniecznie),

1 jajko (oddzielnie żółtki i ubita piana z białka),

ok. pół szklanki bułki tartej,

pół pęczka posiekanej pietruszki

pół łyżeczki suszonego lub świeżego tymianku,

pół łyżeczki słodkiej papryki,

sól, pieprz cytrynowy lub inny,

łyżka masła,

wywar jarzynowy,

żelatyna,

gaza

Przygotowanie:

ugotować bulion warzywny (z dodatkiem zielonej pietruszki, marchewki, kawałka pora, kilku plastrów cytryny, soli i pieprzu).

Filety umyć i osuszyć, posolić i popieprzyć. Mięso z różowej ryby zmielić, dodać żółtko, przyprawy, bułkę tartą i posiekaną pietruszkę. Na koniec dodać pianę i bardzo delikatnie wymieszać. Dodać trochę posiekanych migdałów.

Rozłożyć gazę i cienko posmarować ją masłem. Na gazie położyć jeden  filet. Na nim rozłożyć równomiernie masę rybną i przykryć drugim filetem. Rybę zrolować dość ściśle w gazie  i włożyć do garnka z lekko “mrugającym” wywarem. Gotować 45-50 minut. Zrolowana ryba powinna być cała przykryta wywarem.

Po ugotowaniu pozostawić do przestudzenia, następnie wyjąć, położyć na desce i przykryć drugą deską. Odstawić do lodówki na kilka godzin.

Po wyjęciu z lodówki zdjąć gazę i pokroić rybę w plastry. Ułożyć na półmisku, udekorować i zalać tężejącą galaretą. Podawać z sosem tatarskim.

Następny przepis jest z udziałem mojej ulubionej ryby - węgorza. To ryba, która pod każdą postacią jest fantastyczne, chyba, że  jej się  wybitnie nie darzy miłością, chociaż dla mnie jedyną wadą tej ryby jest jej cena.

Węgorz w galarecie

Składniki:

sprawiony węgorz lub dwa (w zależności od zasobności kieszeni i apetytu),

wywar jarzynowy (bez kapusty) ze sporą ilością kopru,

przyprawy(sól, pieprz, papryka, tymianek)

żelatyna

Przygotowanie:

Sprawionego i umytego węgorza osuszyć papierowym ręcznikiem, pokroić w dzwonka, posolić, doprawić i zostawić na pół godziny. Rybę włożyć do wcześniej przygotowanego wywaru i gotować na małym ogniu ok 50 minut.

Po przestygnięciu rybę rozłożyć na półmisku, dowolnie udekorować i zalać dobrze doprawioną, tężejącą galaretą.

p.s. wywar, który wykorzystuję do zalania ryby dokwaszam dodatkowo cytryną i bardzo lekko dosładzam. Musi mieć on zdecydowany smak.

Węgorza podaje się z cząstkami cytryny i grzankami posmarowanymi masełkiem koperkowym.(masło, sól, sok z cytryny, siekany koperek, pieprz).

Ryby dobre nie tylko od święta

Posted by Favita - grudzień 29th, 2008

Dla tych, którym ryby nie nudzą się nigdy i dla tych, którzy przejedli się mięsiwami świątecznym proponuję ” rybne małe co nieco” - może być jako przystawka na bal Sylwestrowy.

Śledź w czerwonym winie

10 matiasów,

5 czerwonych cebul,

1/4 l wody,

1/4 l wytrawnego wina,

1/4 l octu winnego,

3/4 szklanki cukru,

2 listki laurowe, 1 łyżka ziaren pieprzu czarnego, 1 łyżka ziaren jałowca, 1 łyżeczka zaren gorczycy, 5 goździków.

Cebulę obrać i pokroić w plasterki. Zmieszać wodę, wino, ocet, cukier, dodać przyprawy i cebulę. Całość podgrzać, ale nie gotować. Zalewę odstawić do ostygnięcia. Śledzie przełozyć do miski, zalać marynatą i wstawić na noc do lodówki. Przed podaniem osączyć i udekorować krążkami cebuli.

 

Śledzie w białym winie

10 filetów  śledzia,

2 duże cebule,

1 por,

1 słoik papryki konserwowej

Marynata

1 szklanka białego wytrawnego wina,

1/2 szklanki oleju słonecznikowego

3-4 ziarna pieprzu,

3-4 ziarna angielskiego,

1 cm startego świeżego imbiru,

sok z 1 cytryny,

Zalewę zagotować. Po schłodzeniu dodać olej. Śledzie pokroić i przełożyć cebulką , papryką i pokrojonym porem. Zalać zalewą i odstawić na 12 godzin do lodówki.

Łosoś w czerwonym sosie

Posted by Favita - grudzień 1st, 2008

Trochę jakby wspomnienie  lata - łosoś  pieczony lub grillowany, swoim aromatem przypomni nam letnie wieczory przy grillu.

Składniki:

Łosoś + marynata

Składniki marynaty:

białe wino połwytrawne,

oliwa,

baaaardzo dużo siekanego koperku,

sól, pieprz,

sok z cytryny

Przygotować składniki marynaty i włożyć do niej łososia na dwie godziny. Odsączyć z marynaty i piec w średnio gorącym piekarniku (lub grillować) do momentu uzyskania soczyście upieczonej ryby.

 

 

Kiedy rybka nam się piecze przygotowujemy sos:

na oliwie należy poddusić pokrojoną cebulę, dodać trochę posiekanej ostrej papryczki, kilka ząbków czosnku, suszone pomidory lub świeże obrane ze skórki, odrobinę dobrego sosu pomidorowego (lub ketchupu), sok z cytryny, sól i pieprz do smaku.  

Do ryby podajemy nasze ulubione wino  z przydomowej piwniczki - najlepiej białe, półwytrawne, lekko schłodzone. 

 

Święta tuż, tuż…

Posted by Favita - grudzień 1st, 2008

Zimy, co prawda, ani śladu, ale wszystkie kalendarze podpowiadają, że Święta Bożego Narodzenia zbliżają się.

Zostało jeszce sporo czasu, aby pogmerać w naszych recepturach i poszukać odpowiednich  świątecznych przepisów. Moim ulubionym jest przepis na pierniczki - bardzo słodkie i bardzo aromatyczne. Kiedy je piekę, korzenny aromat unosi się w powietrzu i nikt już nie ma wątpliwości, że Święta tuż, tuż…

Przepis

Z podanych niżej składników wychodzą 4 blachy.
Składniki:
25 dag miodu,
25 dag cukru,
15 dag. masła lub margaryny,
1 jajko,
1 łyżka kakao, 1 łyżka sody oczyszczonej,
1 op. przyprawy do pierników(można przygotować samemu rozgniatając w moździerzu goździki, cynamon, gałkę muszkatołową, ziele ang. i kardamon)

Na początku należy podgrzać miód i cukier, dodać masło i dokładnie wymieszać. Poczekać aż przestygnie.
Dodać mąkę, sodę oczyszczoną, kakao i przyprawę do pierników. Szybko zagnieść ciasta(na tyle, żeby składniki się wymieszały). Schłodzić w lodówce, najlepiej przez noc.
Następnie rozwałkować i wykrajać pierniczki foremkami.
Uwaga: jeżeli rozwałkujemy ciasto na 2 mm - otrzymamy kruchutkie korzenne ciasteczka, jeśli na 4-5 mm będą wtedy prawdziwe pierniczki.
Następnie należy ułożyć je na blasze. Piec 10 min w temeraturze 180 stopni.
Układając ciasteczka na blasze trzeba zachować odstępy, ponieważ trochę rosną.

 

 

Po zrobieniu dziurek pierniczki moga być naszą ozdobą na choince.

 

Czy lubicie bakłażany?

Posted by Favita - czerwiec 26th, 2008

Nie uwierzycie, ale znam to warzywo jeszcze z epoki późnego Gomułki. Pamiętam, jak moja Mama kupowała mrożoną mieszankę sprowadzaną z bratniej Bułgarii. Warzywa były pakowane w obskurny kartonik, ale i tak były wspaniałe. Oprócz papryki, pomidorów i okry były tam właśnie bakłażany. Mama gotowała z tych warzyw zupę a zapach rozchodził się po całym domu. Nigdy już później nie uzyskałam takiego smaku zupy, jaki pamiętam z dzieciństwa. Może dlatego, że trudno u nas o okrę, a może była tam jakaś tajemnica, której nie przekazała mi Mama?

A zupę robi się tak:

ugotować bulion, wrzucić obrane ze skórki i pokrojone pomidory, paprykę, bakłażany i okrę, którą można zastąpić młodą cukinią. Doprawić solą, pieprzem i słodką papryką. Na koniec posypać zieleninką. Zupa jest bardzo dobra z niewielką ilością kwaśnej śmietany. Do zupu można dodać wg uznania pokrojone ziemniaki lub drobny makaron.

A tak można przyrządzić zapiekane bakłażany:

składniki:

2 średnie bakłażany,

4 obrane ze skórki, pokrojone drobno pomidory,

garść pokrojonych suszonych pomidorów (niekoniecznie)

1 duża posiekana cebula,

mały słoiczek oliwek,

1 papryka pokrojona w kostkę,

3 ząbki czosnku,

świeże zioła(tymianek, bazylia, oregano)

mozarella,

oliwa,

sól, pieprz

Przygotowanie:

Bakłażany pokroić w plastry, posolić i osuszyć. Cebulę, pomidory świeże i suszone, czosnek i paprykę obsmażyć na oliwie. Na końcu dodać posiekane oliwki. Dodać przyprawy i część świeżych ziół.

Na dno naczynia żaroodpornego polać troszkę oliwy. Ułożyć warstwę bakłażanów. Na nich położyć podsmażone warzywa. Na warzywach drugą warstwę bakłażanów. I tak do wyczerpania składników. Na wierzchu położyć mozarellę i posypać pozostałymi świeżymi ziołami. Zapiekać 20-25 minut w temp. 170 st.C.

Smacznego!

Tarta truskawkowa

Posted by Favita - czerwiec 25th, 2008

Sezon truskawkowy w pełni - zatem tarta truskawkowa na letnie popołudnie (nie tylko dka łasuchów).

Ciasto:
2 szklanki mąki
12,5 dag masła
1 żółtko
1/2 szklanki cukru
4 łyżki kwaśnej śmietany
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia.
Zagnieść szybko ciasto ze podanych składników i myk na pół godziny do lodówki.
Formę wyłożyć ciastem i piec ca 15 min w temp. 200 st C.

Krem:
4 żółtka300 ml kremówki
15 dag cukru
cukier wanilinowy

Dodatki:
galaretka dowolnego smaku
truskawki

Przygotować krem:
Żółtka i cukier ubić na parze, dodać kremówkę i cukier wanilinowy. Ubijać aż krem zgęstnieje. Odstawić do schłodzenia.
Krem wylać na schłodzone ciasto i wstawić do lodówki na 15 min.
Przygotować galaretkę. Truskawki moczyć w galaretce i układać na kremie. Schłodzić w lodówce.

 

Rzymskie aromaty

Posted by Favita - czerwiec 24th, 2008

                                      Już wiele pięknych zdjęć zamieścił Luigi na forum z naszej wspaniałej wycieczki do Rzymu. Wiele też ciekawostek o rzymskich zabytkach, ogrodach i innych miejscach znalazło się  w opisach WiS-ów. Ale Rzym to nie tylka przepiękne muzea, bazyliki, kościoły, pomniki i ogrody. To cudowne miasto, w którym nie ma przemysłu ani blokowisk. Ludzi jest bardzo dużo, ale tak naprawdę nie ma tłoku,  nikt się nie spieszy, nikt nikogo nie pogania i wydaje się, że nikt nie wykonuje tu ciężkiej pracy. Ludzie są pogodni i widać, że życie sprawia im przyjemność.

Taka sama wydaje się być kuchnia włoska: prosta, pogodna, pełna aromatów ziołowych i zapachu czerwonego wina. Może nie jest zbyt wyrafinowana, ale za to jest bardzo zdrowa i smaczna.

Mieliśmy okazję spróbować typowo włoskich potraw. Przede wszystkim pizza, która w Rzymie podawana jest na bardzo cienkim cieście z szynką, pieczarkami, owocami morza, mozarellą i obowiązkowo sosem ze świeżych pomidorów. Po wielogodzinnym zwiedzaniu ogrodów watykańskich  własnie pizza ocaliła nam życie.

Próbowalismy także lasagne i cannelloni oraz orzeźwiające, kruche sałaty włoskie i sery, które nie mają sobie równych, antipasto  złożoną z parmigiano reggiano i szynki serano.

 

 Zmierzyliśmy się również z włoska kuchnią w praktyce, zaopatrując się  w świeże owoce, warzywa i mięso na największym targu w Rzymie.

 

 

 Tuńczyk i miecznik był w zasięgu ręki, ale się nie odważyliśmy…

 

 

 

Za to z rzeźnikami zaprzyjażniliśmy się wymieniając wspólne poglądy na tematy kulinarne.

 

 

 

A oto jedno z naszych “popisowych” rzymskich  dań: Wieprzowina w ziołach z  pieczonymi zimniaczkami i marchewką, dodatkiem były zielone szparagi ze świeżym masełkiem.                                                     Kawałek wieprzowiny został posypany pieprzem i solą morską, owinięty gałązką swieżych liści laurowych i rozmarynu.  Następnie obsmażony ze wszystkich stron na oliwie i “myknięty” do piekarnika. Tam piekł się do miękkości podlewany bałym winem wraz z ziemniakami i marchewką.

 

 

 

Robienie zakupów na targu naprawdę należało do przyjemności. Na tym stoisku zaopatrywaliśmy się w parmigiano reggiano i parmigiano padano.

 

 A tutaj w szynkę prosciutto, krojoną za pomocą specjalnego stojaczka, na którym umieszcza się szynkę i kroi długim, bardzo ostrym nożem. Trwa to w nieskończoność, ale naprawdę warto poczekać…Smak jest bowiem niepowtarzalny…

 

 

Wino białe i czerwone leje się wprost do własnych butelek. Oczywiście jest to młode, niedojrzałe wino, ale być w Rzymie i nie napić się takiego wina byłoby  po prostu niedopatrzeniem, ba, grzechem nawet.

 

 

Obfitość włoskiego pieczywa i wyrobów cukierniczych przyprawiała o zawrót głowy.

 

 

Odwiedzilismy również sklepy “pamiątkowe”. Można w nich nabyć wszelkiego rodzaju  słynne włoskie makarony, sery, wędliny, przyprawy, aromatyzowane octy i oliwki, przyprawy, wszelkiego rodzaju marynaty, wina  i likiery.

 

 

Oczywiście nie bylibysmy sobą, gdybyśmy nie przyrządzili prawdziwego włoskiego specjału, jakim jest likier limocello, nalewka z nieszpułki japońskiej oraz konfitura z tejże nieszpułki.

To właśnie Luigi podczas jednego z naszych rzymkich spacerów zauważył drzewo z owockami podobnymi do moreli. Jak się potem okazało, podczas wizyty w klasztorze w  Grottaferrata, właśnie z nespolino (nieszpułki japońskiej)  Siostra  Lina robiła niespotykaną nalewkę. Dzięki jej uprzejmości otrzymaliśmy oryginalny przepis na tę nalewkę.

A ponieważ nespolino nie dociera do naszego kraju, kupiliśmy dwa kilo tego owocu. Miąższ został wykorzystany na wspaniałą konfiturę, a z  pestek nastawiliśmy nalewkę. Będzie gotowa za niecały miesiąc.

 

 (źródło: google)

A tak wyglądało na roboczo przygotowanie konfitury z nieszpułki. Po lewej stronie pestki, które były wykorzystane do nalewki. Proszę zwrócić uwagę na nasz gustowny wazonik buteleczkowy.

 

 

I na tym kończę opowiastkę o rzymskich aromatach. Mam nadzieje, że jeszcze pogadamy sobie o Rzymie popijając  nalewkę z nespolino…

 

 

Obiad pod chmurką

Posted by Favita - maj 28th, 2008

Latem, podczas kilkudniowych pobytów na naszej działce lubię sobie popichcić pod chmurką. Wiadomo grill to już klasyka, szczególnie na letnie wieczory,  ale obiadek upitraszony   w cieniu starej jabłoni w letnie południe nie ma w sobie równych. Do moich ulubionych należą przede wszystkim wszelkie zupy, które mogę przygotować korzystając ze  skromnego warzywniaka: zupa cebulowa, chłodnik z botwinki lub zielonej sałaty, krem selerowy lub porowy no i ulubiona zupa Karola - cukiniowa. Jednakże zupełnie niepowtarzalny smak ma świeża ryba smażona na łonie przyrody. Miałam szczęście ostatnio odkryć niedaleko naszej działki super sklepik z rybami.  Znajduje się on na ryneczku w Pruszczu Gd. Ludzie czego tam nie ma! No może wieloryba nie ma, ale poza tym jest wszystko. Śledzie przyrządzone na dziesiątki sposobów, ryby wędzone i mrożone, smażone w złocistej, chrupiącej panierce, wszelkie sałatki i pasty rybne. I tam właśnie nabyłam pachnącego  świeżutkiego dorsza. Postanowiłam przyrządzić go w najbardziej prosty i ulubiony przeze mnie sposób:

płaty dorsza należy namoczyć na dwie godziny w mleku, osuszyć, posolić i posypać świeżo zmielonym czarnym pieprzem, skropić lekko cytryną, po czym panierować w mące, jajku i bułce tartej. Jeśli ktoś nie przepada za taką panierką, można panierować tylko w mące lub w ogóle zrezygnować z panierki. Smażyć nie za szybko (duże kawałki dorsza są dość grube) na złoty kolor. Podawać z dowolnymi dodatkami. U mnie było bardzo banalnie, ale smakowicie z młodymi zimniaczkami z koperkiem i ogórkiem małosolnym. Podjadać oczywiście w cieniu jabłonki delektując się lekko schłodzoną DR. Naprawdę polecam

 

« Previous Entries